Nie pijesz?! No co ty?!
Pozostało 133 dni
Odkąd zaczęłam chodzić do liceum, zaczęłam mieć styczność na wycieczkach z alkoholem.
Wiem jak smakuje alkohol i wiem co się dzieje z ludźmi, którzy wypiją za dużo.
Więc kiedy słyszę pytanie
- Pijesz?
Odpowiadam przecząco, co wywołuje zaskoczenie rozmówcy i oczy wielkości spodków. Czy to aż tak dziwne? Z moich znajomych praktycznie wszyscy piją. W różnych ilościach i różne trunki, natomiast to jak dużą część imprezy dla nich ten alkohol stanowi, przeraża mnie.
Moim największym atutem (w moim mniemaniu) na imprezach jest to, ze humor i wesołe nastroje pijanych ludzi udzielają mi się. Natmiast, kiedy przyjdzie co do czego ja "trzeźwieję" w ciągu sekundy, a moich znajomych nastepnego ranka męczy kac i nie pamietają połowy imprezy.
Pewnego razu na jednej z klasowych wycieczek siedziałam ze swoim towarzystwem w jednym z pokoi, kiedy ktoś po raz kolejny zaproponował mi piwo.
Probówałam piwa, ma dobry smak. Zalatuje trochę kwasem chlebowym. Ogólnie to nawet polecam. Ale w momencie zobaczyłam oczyma wyobraźni problemy jakie bym miała gdyby mnie wychowawczyni przyłapała z alkoholem. Pod wpływem spojrzeń rówieśnikow wzięłam łyk trunku.
Przez całą wycieczkę potem już nie tknełam alkoholu i dopiero kila dni po zajściu przywołałam w wspomnieniach ten moment i głębiej sie nad nim zastanowiłam.
Nie napiłam sie piwa bo chciałam. Napiłam sie piwa, aby pokazać wszystkim będącym w tamtym pokoju że... no właśnie, co ja im chciałam udowodnić? Że się nie boję? Że potrafię
pić alkohol? Ja sama nie potrafiłam wytłumaczyć swojego zachowania i to mnie przerażało.
Dzisiaj, po kilku dobrych miesiącach moje zachowanie zrozumiałam jako coś co zrobiłam na odczepke...? Żeby skończyli nalegać. Bo ich tak bardzo jarało to że nie piję aloholu.
A ich zachowanie? Dobrze wiedzą żr nie piję, to dlaczego tak bardzo im zależało na tym abym się napiła? Gdybym mogła cofnąć czas nie zrobiłabym tego samego co wtedy. Nie zrobiłabym tego co chcieli, chociażby tylko po to żeby im pokazać, że jestem wolna od wszelkich wpływow kolegów i koleżanek.
W dzisiejszych czasach to bardzo trudne, szczególnie jak się jest w liceum. Mam wrażenie, że młodzież stara sie ustalać pewne standardy sprawiając ze jeśli się do nich nie stosujemy zaczynamy sie wyróżniać. Zazwyczaj na niekorzyść w oczach rowiesników.
- Piję, bo wszyscy piją.
- A co by było jakbyś się nie napił?
- Po co miałbym nie pić na imprezie? Przecież po to one są, no nie?
Picie jest spoko. Jak pijesz to jesteś ziomek.
Ja, jako nastolatek absolutnie nietypowy, nie piję aby się wyróżnić a przy okazji udowodnić sobie i innym, że jestem niezależna od znajomych, mam własne zdanie i aby obalić mit "Kto z kim przystaje takim się staje". Ale o tym mądrym frazeologizmie kiedy indziej.
+++
Dzisiaj trochę dłużej niż zwykle. Przywołałam siłą wspomnień jedno z ciekawszych zjawisk tylko po to, aby zastanowić się nad tym jak się zachowujemy w obecności znajomych i pod ich silnym, jeżeli nie najsilniejszym wpływem.
Polecam swoje instagramy itd ;) i zapraszam na kolejnego posta, który pojawi się już niedługo gdyż mam ferie i sporo wolnego czasu. W tym tygodniu mam zamiar napisać o moich sposobach na to ja poradzić sobie ze swoimi problemami, bez zbędnego użalania się nad sobą.
Pozdrawiam cieplutko
K2
Komentarze
Prześlij komentarz